Trzymajmy politykę
z dala od nauki.
Maria Skłodowska-Curie otrzymała dwie Nagrody Nobla bez żadnego NCN bądź ministerstwa nauki.
Dziś środowisko akademickie używa jej wizerunku w celu przetransferowania dla siebie pieniędzy z budżetu.
Piszą w imieniu nauki.
Żądają dla siebie.
Kampania „3% dla nauki, 100% dla Polski" zebrała ponad 6600 podpisów.
Jej
organizatorami są badacze, którzy sami kierują projektami finansowanymi przez NCN - i apelują
do polityków o zwiększenie budżetu tej samej instytucji, z której finansowana jest ich praca.
Żądają trzech rzeczy:
- 1 Wyższych pensji dla wszystkich pracowników akademickich, automatycznie wyrównywanych do średniej w sektorze przedsiębiorstw.
- 2 Publicznych stołówek, remontów akademików i stypendiów doktoranckich na poziomie płacy minimalnej.
- 3 Miliarda złotych więcej rocznie dla NCN i ustawowego zapisu, że co czwarty złożony wniosek grantowy ma być finansowany - niezależnie od oceny merytorycznej!1Kampania postuluje ustawowe ustalenie wskaźnika sukcesu w konkursach NCN na poziomie minimum 25%. Jeśli próg jest zapisany w ustawie, panel ekspertów musi go osiągnąć - niezależnie od tego, czy ocena merytoryczna uzasadnia finansowanie co czwartego wniosku.
Pracownicy instytucji publicznej domagają się podwyżek, subsydiowania infrastruktury i gwarantowanego udziału w podziale pieniędzy podatników - wszystko opisane w języku troski o polską naukę.
Minister nauki Marcin Kulasek powiedział, że „gdyby nie był ministrem, sam by tę petycję
podpisał".
Rzadko kiedy konflikt interesów prezentuje się tak wyraźnie.
Podatki finansują absurdy.
Oni chcą tego więcej.
Oto projekty finansowane przez NCN - instytucję, której budżet kampania chce zwiększyć o
1 000 000 000 zł rocznie.
Dane z
projekty.ncn.gov.pl.
Wyobrażenia harmonii międzygatunkowej w literaturze, filmie i innych tekstach kultury anglosaskiej, od połowy XIX do XXI wieku
Ponad 1,2 mln zł na badanie harmonii między gatunkami w literaturze anglosaskiej.
Środowiskowe strefy krytyczne. Diagramując emergentne praktyki mediokulturowe przeciwko geoekstraktywizmowi.
Słowa kluczowe: geoekstraktywizm, praktyki oporu kulturowego, sztuka ekologiczna. Tytuł zawiera słowo „diagramując".
Doświadczanie nadmiaru, braku i zrównoważonej obecności wody. Studium w nurcie błękitnej antropologii.
Słowa kluczowe: błękitna antropologia, wodna epistemologia, myślenie przez wodę, posthumanizm.
Cywilizowanie przez osuszanie. Historia środowiskowa błota w Europie Wschodniej
Historia polityczna bagien jako projekt kulturowy. Słowa kluczowe obejmują anarchizm.
Po kryzysie klimatycznym. Nieskalowalne strategie przetrwania w fabulacjach spekulatywnych ostatnich dwóch dekad
Efekt: dziewięć artykułów w niszowych czasopismach teatrologicznych. Żadnego zastosowania poza akademią.
Baza jest publiczna. Filtruj: panele HS, kwoty grantów i słowa kluczowe.
Przeszukaj katalog grantów
Nie każdy projekt humanistyczny jest bezwartościowy. Jednak decydować o tym, co zasługuje na miliardy finansowania, nie powinna komisja powołana przez ministra, lecz ludzie, którzy za wyniki danej pracy zechcą zapłacić.
Publiczne finansowanie nauki jest korzystne? Nie do końca.
Więcej inwestycji państwowych = więcej innowacji = wzrost gospodarczy. To brzmi rozsądnie i jest powtarzane tak często, że nikt już tego nie sprawdza. Badania pokazują, że często jest przeciwnie.
Wpływ wydatków na B+R na PKB per capita
Kierunek efektu - panel danych UE, MDPI 2025
Źródło: Linking R&D Expenditure to Labour Market and Economic Performance, MDPI Sustainability 2025. Skala ilustruje kierunek efektu, nie dokładne współczynniki.
Empiryczne wyniki wskazują, że wydatki na B+R w sektorze przedsiębiorstw są głównym motorem wzrostu PKB w UE. Rządowe nakłady na B+R wiążą się z negatywnym wpływem na PKB per capita w średnim i długim terminie - i efekt ten nasila się z upływem czasu. Linking R&D Expenditure to Labour Market and Economic Performance, MDPI Sustainability 2025
Nie jest to odosobniony wynik. Nawet w 2005 r. Kongresowe Biuro Budżetowe USA stwierdziło, że nie ma dowodów na bezpośredni i istotny wpływ rządowych nakładów na naukę na produktywność3.
Pytanie „ile % PKB" jest źle postawione. Właściwe brzmi: kto powinien decydować, na co te pieniądze pójdą?
Nawet jeśli część publicznego finansowania przynosi korzyści, to nie dowodzi to, że politycy i komisje mają prawo zabierać pieniądze podatników i rozdawać je wybranym środowiskom. To jest pytanie o przymus i potrzebę, nie o efektywność.
Wyobraź sobie to
u siebie w pracy.
Wyobraźmy sobie konkretne postulaty kampanii w realiach przeciętnego Polaka.
-
Postulat 1 - automatyczne podwyżki
Powiązanie pensji ze średnim wynagrodzeniem, niezależnie od produktywności.
Twoja wypłata nie rośnie z mocy ustawy. Ich ma rosnąć.
-
Postulat 2 - socjal dla uprzywilejowanej branży
Stołówki, remonty akademików i nowe budynki - z publicznych pieniędzy.
Pracownicy Biedronki nie mają ustawowo gwarantowanych stołówek. Nauczyciele nie dostają od szkół mieszkań w bloku dla siebie. To jawne subsydium dla jednej grupy zawodowej, opłacone przez wszystkich pozostałych.
-
Postulat 3 - gwarantowany udział w puli
Prawo ma gwarantować pieniądze dla co czwartego wniosku.
Ocena merytoryczna? Nieistotna.Wyobraź sobie, że składasz podanie o kredyt i bank jest ustawowo zobowiązany przyznać go co czwartemu wnioskodawcy, niezależnie od zdolności kredytowej. Oni chcą czegoś takiego z Twoich podatków.
Dlaczego 0%?
Żadna partia tego nie powie. PiS powie „więcej, ale dla naszych". Konfederacja powie „trochę mniej". Każda debata toczy się w przedziale „ile więcej?", a nigdy „czy w ogóle?". Dopóki nikt nie spyta: „czy tego w ogóle potrzebujemy?", będzie ono tylko w nieskończoność rosnąć.
0% to nie projekt ustawy, lecz kotwica. Jeśli jedynym głosem w sferze publicznej jest „3%", a opozycja milczy, dyskusja nie istnieje - negocjuje się tylko tempo wzrostu, a nie sens finansowania w ogóle.
Politycy boją się nagłówków. „0% na naukę" brzmi jak „0% na zdrowie" - i właśnie dlatego nikt z Sejmu tego nie powie. Więc powiedzieć to musi ktoś spoza, i wyjaśnić, że nie chodzi o likwidację nauki - lecz o to, żeby przestało za nią płacić państwo.
Dobra nauka obroni się sama. Bell Labs wynalazło tranzystor bez pomocy Kongresu. Skłodowska-Curie odkryła rad bez NCN. Prywatny przemysł, fundacje i uczelnie finansowały przełomowe badania długo przed tym, zanim ktokolwiek wpadł na pomysł, że komisja grantowa powinna o tym decydować.
Nauka bez NCN istnieje od dawna.
Badania aplikacyjne finansuje przemysł - bo zależy mu na wynikach. Badania podstawowe finansują fundacje prywatne i uczelnie, które po deregulacji mogłyby konkurować o studentów i darczyńców zamiast o przychylność ministerstwa. Fundacja na rzecz Nauki Polskiej robi to już teraz - bez komisji grantowej i bez gwarantowanego wskaźnika sukcesu.
Żeby działać na większą skalę, potrzeba mniej, nie więcej: niższe opodatkowanie zostawia więcej kapitału prywatnego w rękach tych, którzy sami zdecydują, jaką naukę warto finansować. Deregulacja pozwoli zakładać prywatne instytuty bez pytania ministerstwa o zgodę.
Polska ma świetnych badaczy. Ten spór nie dotyczy środowiska akademickiego, tylko instytucji. NCN to nie nauka. NCN to urząd decydujący, której nauce wolno istnieć z publicznych pieniędzy. Nauka nie potrzebuje urzędów.